czwartek, 14 sierpnia 2014

Chapter 2

Michael


-Mamy gościa- powiedział Calu i rzucił przede mnie Chole tak, że upadła na kolana.
-Nie jestem waszym pieprzonym gościem!
-To w takim razie co tutaj robisz? Myślałem że chcesz przyjechać na herbatkę, albo pragnęłaś zobaczyć się z Hemmo?- oznajmił Hood
-Luke, ty pierdolony idioto! W ten właśnie sposób zdradziłeś naszą kryjówkę morderczyni. Zadowolony?- naskoczył na Lukeya Ashton.
-Nikogo nie zamordowałam!!!- Chole wstała i rzuciła się na Irwina i dała mu dość mocnego prawego sierpowego, on natomiast się zatoczył. Nie powiem śmieszyło mnie i to bardzo skoro taka młoda dziewczyna prawie powala mojego najsilniejszego, najbardziej pewnego siebie przyjaciela. Zaimponowała mi.
-Ty szmato!- Ash się wkurzył i wyciągnął splówę mierząc w głowę brunetki, lecz ku naszemu zdziwieniu Nelson wyciągnęła swój własny pistolet.
-Spróbuj tylko blondasku, broń to nie zabawka dla dzieci- uśmiechnęła się szyderczo w jego stronę Ashtona, co raz bardziej ją lubię.
-Ashton rzuć to, rzadko ktoś nas odwiedza i musimy zrobić dobre wrażenie- wtrąciłem się a Ashti rzucił pistolet gdzieś na trawę, ale Chloe nie opuściła splówy, tym razem mierzyła we mnie.
-Rzekomo wiesz, kto zabił moich rodziców… więc słucham.
-Myślisz, że ci powiem?- zaśmiałem się gardłowo a dziewczyna zdenerwowała się jeszcze bardziej. Załadowała pistolet i strzeliła specjalnie chybiąc, dając tym  do zrozumienia, że nie blefuje i jest niebezpiecznym przeciwnikiem.
-Nie mam czasu na pogaduszki… Clifford? Dobrze słyszałam ? Mniejsza o to, mów lub giń. Dwie bardzo proste opcje, obie dla mnie korzystne natomiast dla ciebie niekoniecznie. Wybieraj- nie podoba mi się w jaki sposób się do mnie wzraca.
-Chyba jesteś zbyt pena siebie.

Chloe


-Chyba jesteś zbyt pewna siebie- usłyszałam i poczułam silne uderzenie w plecy. Natychmiastowo się obróciłam i zobaczyłam bruneta szykującego się do zadania następnego ciosu. Zrobiłam unik, Calum spudłował. Jakże miło było widzieć jego zdziwienie na twarzy. Tym razem to ja wzięłam zamach i uderzyłam Hooda prosto w brzuch. Chciałam uderzyć jeszcze raz ale poczułam jak zatrzymują mnie silne ramiona. Zielonowłosy we własnej osobie postanowił wkroczyć do akcji.
-Zadziorna, lubię takie- wyszeptał mi do ucha, zamierzałam pociągnąć mu łokcia ale przeciwnik przewidział moje zamiary i uniknął bólu. Podbiegł do nas Ash i wyrwał mi broń z ręki.
-Teraz się uspokój i słuchaj mnie bardzo uważnie- usłyszałam za swoimi plecami.- Dowiesz się kto zabił twoich rodziców, jak zaczniesz z nami współpracować.
-Chyba śnisz, nigdy się na to nie zgodzę. NIGDY! Przeliterować ?!
-Jesteś tego pewna? Ładny Dodge Challenger SRT8 szkoda było my go zniszczyć, ale cóż. Nie pozostawiasz mi wyboru- powiedział wskazując głową na moje auto. Właśnie co do miejsca w którym je zostawiłam, byłam pewna, iż go nie widać, ale z tej perspektywy jest praktycznie cały widoczny. Gdybym miała wolną ręką zapewne walnęłabym sobie z otwartej dłoni w czoło.
-Nie ośmielisz się!
-Założymy się? Cal… wiesz co robić- nakazał ostrym głosem.
-Ughh… Co mam robić jako twój wspólnik?
-Przeprasza, czy ja dobrze słyszę? Mogłabyś powtórzyć?
-Co mam robić jako twój pieprzony wspólnik?!
-Jak to cudownie brzmi z twoich ust. Chloe Nelson, największy postrach z Północnej części Sydney chce zostać...
-Daruj sobie, do rzeczy- przeszkodziłam mu.
-Będziesz wykonywać moje zlecenia, małe kradzieże bijatyki i takie tam. Wyścigi też się w to wliczają. Weźmiesz udział, damy ci najszybsze auto a nagrodę oddasz nam. Oczywiście dla ciebie też coś zostanie.
-Nie oszukuj się Mikey, taki nieudacznik niczego nie wygra.
-Zgoda- po tych słowach poczułam jak uścisk jego rąk maleje.
-Aha i jeszcze jedno, spakuj wszystkie swoje rzeczy z domu.
-Niby dlaczego?
-Od jutra mieszkasz z nami.
-Chyba cię coś boli chłopczyku.
-Jestem teraz twoim szefem i to ja rozdaję karty. Wszyscy moi ludzie mieszkają w tym domu. Musze cię mieć na oku. Poza tym znalazłem już kupca na twoje lokum więc… nie masz wyjścia.
___________________________________________________________________________________
Hejka :) Wiem, że szybko pojawia sie następny rozdział, ale w najbliższym czasie nie wiem czy bedę w domu a chciałabym, żebyście mieli co czytać. Mam nadzieję, iż ff wam się podoba i przepraszam za błedy. Mam serdeczną prośbę, jesli przeczytałeś ten rozdział to zostaw komentarz x

ILY Xx 

13 komentarzy:

  1. ten rozdział jest genialny :) masz talent i bardzo sie ciesze ,ze moge czytać twojego bloga, ponieważ jest ciekawie i wciągająco :) /Zuza :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero zaczęłam czytać i już kocham *o*.Chcę już trzeci rozdział! x @WiggleTHIsMikey

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe ff,masz wielki talent oby tak dalej! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedne z najlepszych ff jakie czytam *.* Czekam na więcej :)
    Zapraszam do mnie ----> http://little-secret-2014.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku, super opowiadanie i wgl ten Mike jako szef djsodkxkdkskd tylko szkoda ze krótkie ;( czekam na next ;) weny!
    @seksijanoskians
    www.terrible-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdzialy sa krotkie ale czesto je dodaje :) i dziekuje x

      Usuń
  6. Kocham to <3

    Czekam niecierpliwie na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne <3 czekam na kolejny i zapraszam do mnie ;) :8/ Mrs. Payne

    OdpowiedzUsuń
  8. Extraa... Czekam na next'a. Zapraszam także na mojego bloga : http://tonight-union-j.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podoba *.*
    Ciekawa jestem jak się akcja rozwinie :D
    Czekam na następny
    Pozdrawiam :*
    Wszystkich ze #SJF i nie tylko zapraszam do siebie:
    http://iguessthatisntevent.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny fajny podoba mi sie ze sie ona wysciuguje jsfhkjsh *-*

    OdpowiedzUsuń