Po co ja jechałam za tym pieprzonym Hemmingsem?! Teraz musze pracować dla Clifforda a żeby było mało , będę ich współlokatorką.
Ostatni raz popatrzyłam na mój już pusty pokój. W ciągu tych ostatnich kilku dni moje życie zmieniło się diametralnie. Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i pojechałam do mojego nowego miejsca zamieszkania a na miejscu czekał już na mnie Michael.
-Dzień dobry piękna- przywitał mnie, ale postanowiłam nie zwracać na niego najmniejszej uwagi i szłam dalej.- Ciebie też miło widzieć- powiedział ironicznie.
-Gdzie będę nocować?
-U mnie w łóżku.
-Nie będę z tobą spać idioto!
-Nie musimy spać, kochanie.
-Goń się Clifford!!!
-Złość piękności szkodzi, księżniczko. Chodź oprowadzę cię- po chwili zawahania poszłam za nim. Mikey jako wspaniały dżentelmen nie wziął moich ciężkich walizek i sama musiałam je taszczyć. Dom z zewnątrz wyglądał jakby miał się za chwile zawalić, lecz wnętrze zapierało dech w piersiach. Przedpokój jest pomalowany w jasnych kolorach. Na jednej ze ścian wisi ogromne lustro a pod nim stoi szafka zapewne na buty. Po lewej stronie swoje miejsce mają metalowo-szklane schody prowadzące do sypialnianej części domu. Na wprost wejścia widać olbrzymi salon łączony z kuchnią, utrzymany w czarno-białych kolorach.
-Jak ci się podoba?
-Jest…jest… wow- tylko tyle zdołałam wydusić.
-Poczekaj, aż zobaczysz swój pokój- wskazał głową w kierunku schodów na znak, iż mam się udać w tamta stronę. Holl na górze miał krwisto czerwone ściany i poza jednym małym kwiatkiem w doniczce nic nie posiadał. Gdy mijaliśmy pierwsze drzwi mój „przewodnik” oznajmił mi, że to łazienka, następnie był pokój Lukea, Caluma, Ashtona. Na końcu korytarza znajdowały się dwa pokoje.
-Ten jest mój- i wskazał na lewo- a to twój- bez zastanowienia ruszyłam w prawo i otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Nowoczesne łóżko stało koło dużego okna balkonowego. Naprzeciwko stała biała komoda a na niej znajdował się telewizor. Białe drzwi prawdopodobnie od garderoby były lekko uchylone. Niby nic wielkiego, lecz efekt był niesamowity.
-Jest pięknie i powiem ci, że zaczyna podobać mi się bycie twoją wspólniczką- oznajmiłam, ale gdy się obróciłam Zielonowłosego już nie było. No cóż… mówi się trudno i postanowiłam rozpakować swoje rzeczy. Gdy już czynność została wykonana, ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę!
-Hej! Clifford kazał ci to przekazać- powiedział Calum, wręczył mi jakąś kartkę a sam usiadł na łóżku.
-„Masz na dzisiaj dwa zadania, najpierw pojedziesz na Cornstreet 78 a tam się dowiesz reszte. Miłego dnia x”.
-Hood co jest na Cornstreet?
-Nie mogę ci powiedzieć, ale tam będzie czekał na ciebie Ashton- po tych łowach wstał i wyszedł. Szybko pozbierałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i ruszyłam w drogę.
Po czterdziestu minutach jazdy ujrzałam oczekującego mojego przybycia Irwina. Stał on … pod studiem tatuażu ?!
-Cześć Chloe, Michael i my chcemy mieć dowód, iż się nas nie wyprzesz, toteż zrobisz sobie tatuaż. Mam nadzieję, że nie boisz się igieł?- powiedział po czym wytrzeszczył w uśmiechu swe bialutkie ząbki, ale ja mam ochotę je powybijać.- Każdy z nas ma wytatuowaną czarną spluwę na nadgarstku, to taki znak rozpoznawczy naszego gangu.
-Rozumiem… To… będziemy tutaj tak stać, czy może jednak wejdziemy do środka i zrobimy to co mamy zrobić?- Ash nic nie odpowiedział tylko skierowaliśmy się do wejścia. Pomieszczenie było za niedbałe, wszędzie był kusz i pajęczyny, czyli nie miało zbyt wielu gości. Zastanawiałam się nad ulotnieniem się z tej nory ale zza czerwonej kotary wyszedł siwiejący, przy kości mężczyzna.
-Cześć loczku! –powiedział ściskając rękę Irwina
-Nigdy więcej tak do mnie nie mów- zagroził.
-To ta ślicznotka od teraz jest jedną z was? No nie powiem szef ma gust.
-Oh zamknij się… po prostu zrób mi tą dziarę i spadam z tego obleśnego miejsca.
-A jaka pyskata- to były ostatnie jego słowa. Wskazał ręką, iż mam siadać na fotel, wyją potrzebne narzędzia i wziął się do pracy. Pierwsze zetknięcie igły z moją skóra bolało jak diabli, miałam ochotę gryźć sufit, lecz po paru następnych pociągnięciach przyzwyczaiłam się do bólu. W końcu nadszedł ten upragniony moment i praca została skończona. Na bolące miejsce dostałam opatrunek i zostałam praktycznie wygoniona z salonu.
-Dzielnie to zniosłaś, nawet się nie krzywiłaś, ale mniejsza o to… Musisz się udać do starej fabryki samochodowej.
-W jakim celu ?
-Dowiesz się jak już dotrzesz- oznajmił, wszedł do swojego samochodu i odjechał. Czy oni muszą być tacy irytujący?
Zamknięta fabryka samochodowa znajduje się niedaleko mojego starego
domu rodzinnego a droga do niej zajęła mi nie więcej niż dziesięć minut.
Na miejscu zastałam multum ludzi.
-Hej Nelson!- usłyszałam za sobą znajomy głos, to był Lukey.
-Siema, to powiesz mi po co tutaj jestem ?
-Odbędą się tutaj wyścigi, w których oczywiście weźmiesz udział.
-Chyba żartujesz?! Moje auto nie jest przygotowane na wyścig!
-Toteż pojedziesz moim- stwierdził i rzucił mi kluczki od swojego czerwonego Porsche.- Tylko nie zarysuj bo wtedy pożegnasz się ze swoim życiem.
-Jestem profesjonalistą- powiedziałam i posłałam mu całusa w powietrzu.
Przekroczyłam linię mety jako pierwsza, wygrywając z dość dużą przewagą nad innymi. Wyszłam z samochodu i poczułam silny, przyjazny uścisk, oczywiście to był nie kto inny jak Hemmo.
-Gratulacje, jesteś niesamowita- oznajmił i „odkleił się” ode mnie. Szczerze mówiąc zaczynam Lubic go co raz bardziej .
-Mówiłam, że jestem profesjonalistką? A tak w ogóle co jest nagrodą?
-Właśnie to- usłyszałam za moimi placami, obróciłam się jak jakiś przystojny chłopak celuje we mnie swoim pistoletem.
-Jake to jest człowiek od Clifforda, zostaw ją w spokoju bo inaczej będziemy mieli kłopoty- włączyła się do rozmowy jakaś blond włosa dziewczyna.
-Tym bardziej powinna zginąć- Luke przyłożył mi coś metalowego do placów… czy to jest broń?... no oczywiście a cóż by innego. Szybko wzięłam ją do ręki, załadowałam i wymierzyłam w przeciwnika.
-Wiesz jak używać czegoś takiego ślicznotko?- zaśmiał się szyderczo, lecz ja nic nie odpowiedziałam tylko strzeliłam mu prosto w kolano. W czasie, gdy Jake zwijał się z bólu ja i Hemmings pobiegliśmy szybko w stronę Porsche i odjechaliśmy z tego jakże sympatycznego miejsca, oczywiście tym razem Luke usiadł za kierownicą. Odjechaliśmy jakieś pięć metrów i usłyszeliśmy liczne strzały i hałas rozbijającej się tylniej szyby samochodu Blondyna. Hah to trochę śmieszne bo groził mi, że mnie zabije jak porysuje mu lakier a teraz ma pewnie mnóstwo dziur w zderzaku i potłuczoną szybę, lecz nagle sobie przypomniałam o moim aucie.
-Lukas musimy tam wrócić!
-Chyba cię pojebało!
- Ale został tam mój Dodge Challenger ! Proszę cię…
-Jak wrócimy to nas pozabijają, przykro mi ale pożegnaj się z nim.
-To za co?
-Za mój pieprzony samochód!- krzyknęłam i uderzyłam go po raz kolejny.
-A to ?
-Za to, że naraziłeś nasze życie idioto!- wzięłam zamach jeszcze raz, ale tym razem złapał mój nadgarstek.
-Lepiej tego nie rób bo wyjdę z siebie i wtedy nie będzie już tak wesoło.
Ostatni raz popatrzyłam na mój już pusty pokój. W ciągu tych ostatnich kilku dni moje życie zmieniło się diametralnie. Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i pojechałam do mojego nowego miejsca zamieszkania a na miejscu czekał już na mnie Michael.
-Dzień dobry piękna- przywitał mnie, ale postanowiłam nie zwracać na niego najmniejszej uwagi i szłam dalej.- Ciebie też miło widzieć- powiedział ironicznie.
-Gdzie będę nocować?
-U mnie w łóżku.
-Nie będę z tobą spać idioto!
-Nie musimy spać, kochanie.
-Goń się Clifford!!!
-Złość piękności szkodzi, księżniczko. Chodź oprowadzę cię- po chwili zawahania poszłam za nim. Mikey jako wspaniały dżentelmen nie wziął moich ciężkich walizek i sama musiałam je taszczyć. Dom z zewnątrz wyglądał jakby miał się za chwile zawalić, lecz wnętrze zapierało dech w piersiach. Przedpokój jest pomalowany w jasnych kolorach. Na jednej ze ścian wisi ogromne lustro a pod nim stoi szafka zapewne na buty. Po lewej stronie swoje miejsce mają metalowo-szklane schody prowadzące do sypialnianej części domu. Na wprost wejścia widać olbrzymi salon łączony z kuchnią, utrzymany w czarno-białych kolorach.
-Jak ci się podoba?
-Jest…jest… wow- tylko tyle zdołałam wydusić.
-Poczekaj, aż zobaczysz swój pokój- wskazał głową w kierunku schodów na znak, iż mam się udać w tamta stronę. Holl na górze miał krwisto czerwone ściany i poza jednym małym kwiatkiem w doniczce nic nie posiadał. Gdy mijaliśmy pierwsze drzwi mój „przewodnik” oznajmił mi, że to łazienka, następnie był pokój Lukea, Caluma, Ashtona. Na końcu korytarza znajdowały się dwa pokoje.
-Ten jest mój- i wskazał na lewo- a to twój- bez zastanowienia ruszyłam w prawo i otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Nowoczesne łóżko stało koło dużego okna balkonowego. Naprzeciwko stała biała komoda a na niej znajdował się telewizor. Białe drzwi prawdopodobnie od garderoby były lekko uchylone. Niby nic wielkiego, lecz efekt był niesamowity.
-Jest pięknie i powiem ci, że zaczyna podobać mi się bycie twoją wspólniczką- oznajmiłam, ale gdy się obróciłam Zielonowłosego już nie było. No cóż… mówi się trudno i postanowiłam rozpakować swoje rzeczy. Gdy już czynność została wykonana, ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę!
-Hej! Clifford kazał ci to przekazać- powiedział Calum, wręczył mi jakąś kartkę a sam usiadł na łóżku.
-„Masz na dzisiaj dwa zadania, najpierw pojedziesz na Cornstreet 78 a tam się dowiesz reszte. Miłego dnia x”.
-Hood co jest na Cornstreet?
-Nie mogę ci powiedzieć, ale tam będzie czekał na ciebie Ashton- po tych łowach wstał i wyszedł. Szybko pozbierałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby i ruszyłam w drogę.
Po czterdziestu minutach jazdy ujrzałam oczekującego mojego przybycia Irwina. Stał on … pod studiem tatuażu ?!
-Cześć Chloe, Michael i my chcemy mieć dowód, iż się nas nie wyprzesz, toteż zrobisz sobie tatuaż. Mam nadzieję, że nie boisz się igieł?- powiedział po czym wytrzeszczył w uśmiechu swe bialutkie ząbki, ale ja mam ochotę je powybijać.- Każdy z nas ma wytatuowaną czarną spluwę na nadgarstku, to taki znak rozpoznawczy naszego gangu.
-Rozumiem… To… będziemy tutaj tak stać, czy może jednak wejdziemy do środka i zrobimy to co mamy zrobić?- Ash nic nie odpowiedział tylko skierowaliśmy się do wejścia. Pomieszczenie było za niedbałe, wszędzie był kusz i pajęczyny, czyli nie miało zbyt wielu gości. Zastanawiałam się nad ulotnieniem się z tej nory ale zza czerwonej kotary wyszedł siwiejący, przy kości mężczyzna.
-Cześć loczku! –powiedział ściskając rękę Irwina
-Nigdy więcej tak do mnie nie mów- zagroził.
-To ta ślicznotka od teraz jest jedną z was? No nie powiem szef ma gust.
-Oh zamknij się… po prostu zrób mi tą dziarę i spadam z tego obleśnego miejsca.
-A jaka pyskata- to były ostatnie jego słowa. Wskazał ręką, iż mam siadać na fotel, wyją potrzebne narzędzia i wziął się do pracy. Pierwsze zetknięcie igły z moją skóra bolało jak diabli, miałam ochotę gryźć sufit, lecz po paru następnych pociągnięciach przyzwyczaiłam się do bólu. W końcu nadszedł ten upragniony moment i praca została skończona. Na bolące miejsce dostałam opatrunek i zostałam praktycznie wygoniona z salonu.
-Dzielnie to zniosłaś, nawet się nie krzywiłaś, ale mniejsza o to… Musisz się udać do starej fabryki samochodowej.
-W jakim celu ?
-Dowiesz się jak już dotrzesz- oznajmił, wszedł do swojego samochodu i odjechał. Czy oni muszą być tacy irytujący?
-Hej Nelson!- usłyszałam za sobą znajomy głos, to był Lukey.
-Siema, to powiesz mi po co tutaj jestem ?
-Odbędą się tutaj wyścigi, w których oczywiście weźmiesz udział.
-Chyba żartujesz?! Moje auto nie jest przygotowane na wyścig!
-Toteż pojedziesz moim- stwierdził i rzucił mi kluczki od swojego czerwonego Porsche.- Tylko nie zarysuj bo wtedy pożegnasz się ze swoim życiem.
-Jestem profesjonalistą- powiedziałam i posłałam mu całusa w powietrzu.
*
Adrenalina, prędkość- to jest właśnie to co kocham.Przekroczyłam linię mety jako pierwsza, wygrywając z dość dużą przewagą nad innymi. Wyszłam z samochodu i poczułam silny, przyjazny uścisk, oczywiście to był nie kto inny jak Hemmo.
-Gratulacje, jesteś niesamowita- oznajmił i „odkleił się” ode mnie. Szczerze mówiąc zaczynam Lubic go co raz bardziej .
-Mówiłam, że jestem profesjonalistką? A tak w ogóle co jest nagrodą?
-Właśnie to- usłyszałam za moimi placami, obróciłam się jak jakiś przystojny chłopak celuje we mnie swoim pistoletem.
-Jake to jest człowiek od Clifforda, zostaw ją w spokoju bo inaczej będziemy mieli kłopoty- włączyła się do rozmowy jakaś blond włosa dziewczyna.
-Tym bardziej powinna zginąć- Luke przyłożył mi coś metalowego do placów… czy to jest broń?... no oczywiście a cóż by innego. Szybko wzięłam ją do ręki, załadowałam i wymierzyłam w przeciwnika.
-Wiesz jak używać czegoś takiego ślicznotko?- zaśmiał się szyderczo, lecz ja nic nie odpowiedziałam tylko strzeliłam mu prosto w kolano. W czasie, gdy Jake zwijał się z bólu ja i Hemmings pobiegliśmy szybko w stronę Porsche i odjechaliśmy z tego jakże sympatycznego miejsca, oczywiście tym razem Luke usiadł za kierownicą. Odjechaliśmy jakieś pięć metrów i usłyszeliśmy liczne strzały i hałas rozbijającej się tylniej szyby samochodu Blondyna. Hah to trochę śmieszne bo groził mi, że mnie zabije jak porysuje mu lakier a teraz ma pewnie mnóstwo dziur w zderzaku i potłuczoną szybę, lecz nagle sobie przypomniałam o moim aucie.
-Lukas musimy tam wrócić!
-Chyba cię pojebało!
- Ale został tam mój Dodge Challenger ! Proszę cię…
-Jak wrócimy to nas pozabijają, przykro mi ale pożegnaj się z nim.
*
Dojechaliśmy do domu. Zobaczyłam, że w ogrodzie siedzi Zielonowłosy i
reszta, więc bez żadnych gier wstępnych podeszłam do Michaela i dałam
mu z liścia.-To za co?
-Za mój pieprzony samochód!- krzyknęłam i uderzyłam go po raz kolejny.
-A to ?
-Za to, że naraziłeś nasze życie idioto!- wzięłam zamach jeszcze raz, ale tym razem złapał mój nadgarstek.
-Lepiej tego nie rób bo wyjdę z siebie i wtedy nie będzie już tak wesoło.
Boskie <3
OdpowiedzUsuńCudowne jak zawsze,czekam na 5 część <3 - @WiggleTHIsMikey
OdpowiedzUsuńMiała być 4 część :D
UsuńRokręca się coraz bardziej, i coraz bardziej lubię twoje opowiadanie :) Gdybyś chciała to chętnie mogę je polecić, cudotwórcą nie jestem ale może zyskasz kilku następnych czytelników xx @alwaysreject
OdpowiedzUsuńbyło by super x
UsuńAawww rozkręca się <3
OdpowiedzUsuńJa chce nn .Piszesz genialnie , coraz bardziej sie rozkreca , jestem szczesliwa ,ze piszesz tego bloga. Twoje opowiadanie coraz bardziej uzalenia . ;-)
OdpowiedzUsuńPisz dalej bo masz talent
Buziaki ;* / Zuzanna
Świetne ff <3 chyba właśnie zostałam stałą czytelniczką :D / @avrilkitty111
OdpowiedzUsuńZapowiada się nieźle. :) Życzę dużo czasu i weny . Xx
OdpowiedzUsuń@Warrior_1303